Nie każdą podróż da się opowiedzieć liczbą kilometrów i punktami na mapie. Czasem zostaje jedno spotkanie, jedna droga albo chwila, o której pamięta się długo po powrocie.
Tutaj zapisuję właśnie takie historie.
-
Ludzie, których nie było w planie
Budva była jednym z punktów na mapie. Miejscem, do którego miałem dojechać, rozbić namiot, odpocząć i następnego dnia ruszyć dalej. Plan był prosty. Jak zwykle najciekawsze okazało się jednak to, czego w planie nie było. Na campingu poznałem właściciela, który szybko przestał być tylko człowiekiem pobierającym opłatę za miejsce pod namiot. Kiedy czegoś potrzebowałem, pojawiały…
-
Na poboczu świata
Jedni liczą kilometry. Inni oddechy. A przecież jedne i drugie są tylko inną miarą czasu. Wiatr nie pyta, dokąd jedziesz. Śmierć nie pyta, czy to dobry moment. Obie przypominają, że niczego nie mamy na własność. Życie nie mierzy się długością trasy, lecz tym, ile dobra zostawiliśmy na poboczu świata.
-
Czas, którego nie warto odkładać
Są takie podróże, które zaczynają się dużo wcześniej niż w chwili przekręcenia kluczyka w stacyjce. Najpierw pojawia się myśl. Potem mapa otwierana wieczorami. Kilka punktów zapisanych gdzieś w telefonie. Drogi, których nazw jeszcze nie potrafisz poprawnie wymówić. W końcu przychodzi dzień, kiedy zamykasz kufry, odpalasz motocykl i wszystko, co jeszcze wczoraj było planem, staje się…