Ludzie, których nie było w planie
Budva była jednym z punktów na mapie. Miejscem, do którego miałem dojechać, rozbić namiot, odpocząć i następnego dnia ruszyć dalej. Plan był prosty. Jak zwykle najciekawsze okazało się jednak to, czego w planie nie było. Na campingu poznałem właściciela, który szybko przestał być tylko człowiekiem pobierającym opłatę za miejsce pod namiot. Kiedy czegoś potrzebowałem, pojawiały…